poniedziałek, 22 stycznia 2018

Od Doriana CD Dżumy


Chłopak spojrzał na dziewczynę. Najpierw zaprasza go do domu, a potem proponuje mu pracę i tymczasowe mieszkanie? Brzmi jak nieśmieszny żart. On sam nie widział w tej umowie jakichkolwiek najmniejszych haczyków. Dzisiaj był jego zarówno najlepszy, jaki i najgorszy dzień. Kobieta wydawała się proponować to wszystko za zwykłą pracę w kawiarni. Uśmiechnął się do niej życzliwie.
- Jak najbardziej przystaję na pani ofertę - odpowiedział i wrócił do jedzenia posiłku.
Nawet nie zorientował się, kiedy talerz został opróżniony. Zupełnie nie zdawał sobie sprawy z tego, jaki był głodny. Wstał z krzesła i niosąc talerz udał się do kuchni. W połowie drogi zatrzymał się i wlepił pytający wzrok w dziewczynę.
- Zmywarka? - zapytał wpatrując się na kuchenne urządzenia.
Rudowłosa pokiwała potakująco głową, a on włożył brudne naczynia do środka. Podszedł do Katherine i podziękował za posiłek. Rozejrzał się dookoła siebie. Jego uwagę przykuła dość duża liczba książek w każdym wolnym miejscu. Mógł zobaczyć tomiki na stoliku, na szafce i na sofie, która na pewno liczyła sobie więcej lat, niż on sam. Wiele utworów było napisanych w obcym dla Doriana języku i nie mógł nawet doczytać tytułu. Zastanawiał się, czy sama kobieta zna te wszystkie języki pomimo młodego wieku, na jaki wskazywała jej uroda (Strasznie dziwnie jest pisać, jeśli wiesz więcej, niż bohater). Dopiero po chwili zauważył, że właścielka domu wlepia w niego wzrok, jakby na twarzy widniała data jej śmierci lub cokolwiek równie ciekawego. Gdy spostrzegła, że chłopak popatrzył w jej stronę, od razu spojrzała na jakąś losową książkę leżącą obok komody. "Ciekawe jak dużo może ukrywać jedna osoba... Z moją wytrzymałością będę musiał komuś powiedzieć o tym co właściwie się stało jak najszybciej. Nie wytrzymam tak za długo", pomyślał. Jeszcze raz podziękował za pomoc oraz posiłek i udał się do swojej tymczasowej sypialni. Złapał swoją torbę podróżną w ręce i położył ją na łóżku. Z wysiłkiem odpiął zamek, który znajdował się w opłakanym stanie i zaczął oglądać rzeczy pakowane pod pływem presji czasu. Chłopak nie spakował zbyt potrzebnych przedmiotów, ale cieszył się w duchu, że w ostatnim momencie wrzucił do środka "Portret Doriana Grey'a", książkę, która należała do jego matki i właśnie nią inspirowała się, gdy szukała imienia dla mężczyzny. Uśmiechnął się pod nosem na myśl o rodzinie. Niestety, takie chwile już przeminęły. Trzeba wyzbyć się zbędnej nostalgii i wrócić do szarej rzeczywistości. Jeszcze raz spojrzał do wnętrza plecaka. Zaklął pod nosem. Nie wierzył, że mógł być tak głupi i nie spakować żadnych ubrań. Sprawdził jeszcze raz, myśląc, że może przeoczył coś przez przypadek, jednak zawartość została niezmienna. Z frustracji rzucił torbą na drugi koniec pokoju, wywołując przy tym dość duży hałas. Spojrzał przez okno na ogród rudowłosej. Śnieg właśnie zaczął padać i parapet powoli pokrywał się białym puchem. W tej chwili Dorian czuł się, jak topniejący łatek śniegu, dla którego nie ma ratunku. Choćbyś nie wiem jak się starał, w końcu i tak się roztopi. Z glębokich przemyśleń wyrwało go gwałtowne otwarcie drzwi przez Katherine. Patrzyła to na niego, to na torbę w drugim końcu pokoju. Chłopak popatrzył na nią zmęczonym wzrokiem.
- Coś się stało? - zapytał zbyt ostro.
- Chciałam zapytać, czy czegoś ci brakuje - powiedziała popatrzyła na niego pytająco.
Brunet rozluźnił się, ponieważ był prawie pewien, że kobieta przyszła do niego, by oznajmić, że jej gościnność się skończyła i ma wyjść z domu. Przez chwilę wahał się, czy powiedzieć dziewczynie, o tym, że kompletnie nie przygotował się na tak długą drogę, ale ostatecznie stwierdził, że lepiej przyznać się do błędu, niż chodzić cały następny tydzień w jednym swetrze i spodniach. Chrząknął niemrawo i popatrzył w jej stronę.
- Właściwie... - wbił wzrok w podłogę już na początku swojej wypowiedzi. - Wiem, że to kompletnie głupie i nieodpowiedzialne z mojej strony, ale nie spakowałem żadnych ubrań.

Dżuma?

Od Matthew cd Frey


Uśmiechnąłem się do niej podając jej naczynia. Ruszyłem do sypialni, aby przygotować dziewczynie miejsce do spania. Zmieniłem jej pościel na czystą, a swoją zabrałem do salonu. Wróciłem do kuchni, łapiąc kubek z resztą herbaty z blatu. Dziewczyna właśnie skończyła mycie naczyń i odwróciła się w moim kierunku wycierając ręce o ręcznik.
-Przygotowałem ci już łóżko, więc możesz iść się położyć, kiedy chcesz -powiedziałem uśmiechając się do niej życzliwie.
-Dziękuję, czuję się trochę dziwnie, zajmując tak twoją sypialnie - powiedziała z niezręczną miną.
-Spokojnie,jakby mi to przeszkadzało, to bym cię tu nie zapraszał. A tak z innej beczki, co cię zmusiło do szukania lokum?
-Po prostu lekko posprzeczałam się z moją opiekunką -powiedziała szybko.
-Aha, no cóż bywa. Jak sobie przypomnę ile razy uciekłem z domu, to byś nie uwierzyła -zaśmiałem się, a dziewczyna zrobiła niedowierzającą minę. -Poważnie, grzeczny to ja jestem tylko w godzinach pracy. I na tym skończę, za nim powiem za dużo.
-Ale ja chętnie posłucham -zaśmiała się, robiąc uroczą minę.
-Dobra, dobra cwaniaro -powiedziałem dopijając herbatę. -Idę się ogarnąć i spać, bo padam na twarz.
-No ja też się już położę -powiedziała ziewając. -Dobranoc.
Odpowiedziałem jej, a ona udała się do sypialni. Ruszyłem do łazienki, gdzie wziąłem szybki prysznic. Przebrałem się spodenki od piżamy. W salonie rozłożyłem kanapę pod czujnym okiem Nali. Ułożyłem się wygodnie, po chwili czując przy sobie kupę futra. Po co ma się wygodnie położyć na legowisku, kiedy może mieć podgrzewaną poduszkę z właściciela. Rano obudziło mnie szarpanie za rękę. Podniosłem niechętnie głowę z poduszki i rozejrzałem się zaspany po pomieszczeniu. Nala biegała po salonie ze smyczą w pysku, piszcząc jak opętana. Podniosłem się niechętnie z kanapy i przebrałem się w dresy, Nie walczyłem już ze szkłami kontaktowymi i założyłem okulary. Narzuciłem kurtkę i wyszedłem z psem na szybki spacer. Odpaliłem papierosa i odebrałem wiadomość od Alexa, że gdybym się nim jeszcze trochę przejmował to wrócił do domu ze ,,zdobyczą" i wieczorem może do mnie wpadnie. Kiedy Nala załatwiła swoje potrzeby wróciłem do domu. Dziewczyna jeszcze spała, więc zabrałem się za robienie śniadania. Przyszła do kuchni przecierając zaspane oczy, akurat kiedy stawiałem talerze.
-Dzień dobry-powiedziałem z uśmiechem, przejeżdżając ręką po włosach i robiąc tam jeszcze większy bałagan.

Frey?

niedziela, 21 stycznia 2018

Od Dżumy CD Doriana


Kobieta obserwowała mężczyznę uważnym wzrokiem, wręcz wyczekującym i władczym. Ten wydawał się zdecydowanie skrępowany i nie wiedział czy ma przestąpić próg czy nie. Ostatecznie nim targnął się na podjęcie decyzji obok jego nóg czmychnął lis. Z piskiem wparował do przedpokoju niczym ruda strzała i skinął w salonie.
- Czy.. Czy to był lis? - usłyszała pytanie od Doriana, który nadal stał w miejscu. Warknęła cicho pod nosem jakieś przekleństwo zacisnęła mocno dłoń na klamce.
- Jak nie zdecydujesz się wejść, zamknę Ci drzwi przed nosem i zaśniesz na wycieraczce. - odparła poirytowana i chłopak albo na groźbę, albo na dźwięk jej głosu, ostatecznie otrzepał buty i wlazł do środka. Zamknęła za nim drzwi odcinając dostęp mroźnemu powietrzu, które i tak wyziębiło hol. Zdjęła z siebie płaszcz, który odwiesiła na wieszak, zrzuciła buty na obcasie ze stóp i nagle stała się o wiele niższa. Już nie wyglądała tak wyjątkowo jak te kilkanaście centymetrów wcześniej. Spojrzała na chłopaka i ponagliła go machnięciem dłoni. Chyba zrozumiał, bo zaczął pośpiesznie ściągać z siebie kurtkę oraz szalik, a także buty.
- No dobrze, pokaże Ci Twoje tymczasowe lokum. - zaczęła i poprowadziła chłopaka wzdłuż szerokiego korytarza. Ze ścian obserwowały ich postaci obrazów tam wiszących. Widziała kątem oka jak chłopak obserwuje wszystko dookoła widocznie zaaferowany wyglądem jej małego królestwa. W uszach dudnił jej szybki stukot serca chłopaka. Trochę ją to irytowało, ale co mogła zrobić, to tylko i wyłącznie człowiek. Weszli po drewnianych, dębowych schodach kierując się na piętro. Tam kobieta skręciła w lewo. Przystanęła, by chłopak mógł ją dogonić i posłuchać tego, co miała do powiedzenia.
- Masz zakaz wstępu do prawego skrzydła, podobnie jak do piwnicy czy strychu. Reszta domu jest do dyspozycji. Niczego nie zepsuj i staraj się trzymać łapy przy sobie w styczności z antykami inaczej połamię Ci palce. - zatrzymała się przed drzwiami do jednego pokoju, spojrzała na Doriana i pierwszy raz się do niego uśmiechnęła. Nie był to zbyt przyjazny uśmiech, łatwo było dostrzec w nim drapieżne zamiary. Chłopak zatrzymał się również, przełknął ślinę i skinął szybko głową prawdopodobnie biorąc sobie słowa dziewczyny do serca. Na ten gest Dżuma otworzyła drzwi i weszła do środka.
- Nie ma tutaj zbyt wielu rzeczy, dlatego pozwalam Ci tutaj spać. - powiedziała wskazując łóżko, które jak na jednoosobowe było dość spore. Poza nim stała tam szafka nocna, na której stała lampka, dość spora komoda i szafa. Wszystkie meble wykonane były z drewna olchy. Z biegiem lat to drewno ciemnieje, więc łatwo można było dojść do wniosku, że owe meble są stare. Poza tym na ścianie nie wisiał żaden obraz.
- Dziękuję.. - usłyszała jedynie, lecz na to wywróciła tylko oczami. Chłopak wszedł wgłąb pokoju, a Dżuma chwyciła za klamkę.
- Za godzinę przyjdź na kolację. Za schodami w prawo jest kuchnia z jadalnią. - Pozostawiła go w pokoju zamykając drzwi. Zeszła na dół zmierzając swoje kroki do kuchni. Miała w lodówce trochę jedzenia, które nie zdążyło się zepsuć, a nadawały się na kolację. Włączyła muzykę klasyczną, która rozbrzmiała w głośnikach. Zajęła się przygotowaniem posiłku dla jednej osoby. Przyszykowała sałatkę, wstawiła natarte przyprawami mięso do piekarnika i odcedziła ugotowane ziemniaki. Punktualnie po godzinie obiad był gotowy, a Dorian zszedł na dół. Spojrzał na zastawiony stół z szeroko otwartymi oczami. Dżuma akurat postawiła sosjerkę z ciemnym sosem, uniosła spojrzenie na chłopaka.
- Siadaj. - wskazała mu krzesło, wyciągnęła dwa kieliszki i czerwone wino z lodówki. Usiadła na przeciwko chłopaka, nalała czerwonego płynu. - Smacznego.
- Ty nie jesz? - zapytał widocznie zdziwiony tym, że kobieta specjalnie dla niego nagotowała tyle jedzenia.
- Nie jestem głodna, jedz. - ponagliła go, kąciki ust zadrgały w lekkim uśmiechu. Dorian po głębszych refleksjach wewnętrznych zaczął nakładać sobie mięso, ziemniaki i sałatkę. Po chwili pałaszował już z zawziętością, najwidoczniej dawno nie miał okazji mieć coś dobrego i ciepłego w ustach. - No więc, Dorian, co Cię sprowadza do Salem?
Milczał przez długi czas, widocznie szukał odpowiedniego alibi, które mógłby sprzedać dziewczynie wiedząc, że nie zada więcej pytań.
- Uciekłem z domu. - Odparł w końcu bez większych wyjaśnień, spoglądał w talerz grzebiąc w ziemniakach widelcem. Dżuma absolutnie nie zdziwiła się na jego słowa czasami tak się po prostu zdarza.
- I bez pieniędzy oraz pewnego dachu nad głową znalazłeś się kilkaset, jak nie kilka tysięcy, mil od domu w obcym mieście zimą.. - pokiwała głową podziwiając absurd sytuacji, upiła łyk wina z kieliszka. Przez długi moment milczała widocznie coś kalkulując.W końcu się odezwała, pewnym głosem. - Mam dla Ciebie propozycję.
- Jaką? - odparł zdziwiony unosząc wzrok na kobietę, która obserwowała uważnie błyszczącymi oczami.
- Zatrudnię Cię w mojej kawiarni. Potrzebuję kogoś kto uporządkuje dość spore zaplecze z antykami, a moje dziewczyny potrzebują czasami pomocy przy obsłudze klientów. Będę wypłacać Ci 2/3 wypłaty, a w momencie jak się ustabilizujesz finansowo wyprowadzisz się ode mnie. - skinęła kieliszkiem w jego stronę widocznie się uśmiechając. - Co Ty na to?

Dorian? 

Od Doriana CD Dżumy


Dorian popatrzył jeszcze raz na rudowłosą. Najczęściej w takiej sytuacji nie spotkałby z jakąkolwiek pomocą i współczuciem innych, ale wątpił, że kobieta kierowała się dobrocią wybudzając go ze snu. Nie był w zbyt dobrym położeniu. Miał do wybrania spędzenie nocy w mieszkaniu nieznajomej, która napawała go lękiem i niepewnością lub sen na zimnym dworze, którym zapewne zakończyłby swój marny żywot. Z ociąganiem wstał z ławki i strzelał śnieg ze swojej kurtki. Niespodziewanie szalik zsunął mu się z szyi i opadł na świeży śnieg. Po Dorianie przeszły dreszcze, gdy wiatr powiat mu prosto w twarz. Dziewczyna patrzyła na niego z wyczekiwaniem. Szybkim ruchem zawiązał jedyny przedmiot, który został mu po ojcu i chrząknął nerwowo wpatrując się w ziemię.
Przez chwilę zastanowił się, czy na pewno chce iść do domu kogoś obcego i spać u niego nie wiedząc, czy dana osoba nie chce go zamordować lub porwać i wykorzystywać do nie nich celów. "To zapewne zwykła miejscowa dziewczyna. Nie myśl sobie, że jest jakimś nadnaturalnym stworzeniem z powieści fantasy", pomyślał i popatrzył w jej stronę.
- Myślę, że przyjmę twoją ofertę. Bardzo dziękuję, że pomagasz mi w mojej sytuacji - powiedział i skłonił się dziewczynie lekko.
- Tylko nie myśl, że będziesz mógł u mnie mieszkać na stałe - odpowiedziała, jakby próbując pokazać, jak bardzo nie robi tego ze szlachetnych pobudek.
Bez wcześniejszego wytłumaczenia, kobieta ruszyła szybko w nieznanym mu kierunku. Chłopak ruszył szybkim krokiem za rudowłosą. Stwierdził, że ma wielkie szczęście, że ją spotkał. Szli przez wąskie uliczki, mijał i majestatyczne budynki i takie, które nadawały się praktycznie do zburzenia. Miasteczko chłopaka zdawało się małe i takie niedostępne, porównując je do Salem. Idąc tak w ciszy, i wsłuchując się w odgłosy miasta, Dorian zdał sobie sprawę, że kompletnie nie zna osoby, u której ma zamiar spędzić dzisiejszą noc. Sama dziewczyna zdawała się tajemnicza i odległa, jakby całe swoje życiowe schowała w skrzyni zakopanej w głębi serca. Wydawała się być osobą dążącą do celu, ale przy okazji gubiącą przy tym radość i chęć do życia. Pomimo tego, że wiedział o niej zupełnie nic, był pełen podziwu dla kobiety. Patrzyła przed siebie i dawała wrażenie naprawdę głęboko za my słonej.
- Nie chciałbym się przerywać pani głębokich przemyśleń - zaczął i od razu pożałował, że tak dobrał słowa, by rozpocząć rozmowę - ale wypadałoby się sobie przedstawić. Nazywam się Dorian Wadleigh.
Rudowłosa nie odpowiadała, jakby sama zastanawiała się, jak właściwie brzmiało jej imię. Po chwili przemówiła lekko zachrypniętym głosem.
- Nazywam się Katherina Rosh, miło mi pana poznać - powiedziała dziewczyna, nie zwalniając kroku.
Katherina... Chłopakowi zdawało się, że tak nazywano dzieci w XVII wieku, ale stwierdził, że może po prostu rodzice kobiety lubią stare imiona. Po chwili mógł zobaczyć rysy dość dużego dworku. Budynek był w dość niezłym stanie, jak na swój domniemany wiek. Był zdumiony, że jedna dziewczyna mieszka w tak dużym domu. Szybkim krokiem przemierzał dość duże zaspy, próbując nadążyć za jej wielkimi, wręcz milowymi krokami. Po chwili, która ciągnęła się Dorianowi niemiłosiernie, dotarli po drzwi jej lokum. Chwilę grzebała w torebce i wyciągnęła z niej pęk kluczy. Bez wahania włożyła do zamka właściwy klucz i weszła do środka. Chłopak stanął na progu. Nie mógł zmusić się do wejścia.
- Może wejdziesz? - zapytała, nadal trzymając drzwi i oczekując na jej gościa.

Dżuma?

NOWI "Gdybym mogła..

... sprzedałabym Cię Szatanowi za jednego papierosa."

Imię i nazwisko: Nilien Jozern
Pseudonim: Nil
Wiek: Wizualnie? 23 lata. W rzeczywistości? Who the fuck know.
Płeć: Nieokreślona. Serio. Obecnie jest kobietą.
Orientacja: Może hetero, może homo..
Rodzina: Nie posiada. Chyba, że za matkę weźmiemy strach, za ojca mrok, a za rodzeństwo nieszczęście i ból.
Rasa: Bogin. Na pewno znasz postać Bogina z Harrego Pottera. Nie? Pozwól, że zaspokoję Twoją ciekawość poszerzając wiedzę o kolejną bestie. Jest to demon stworzony z mroku i strachu. Żywi się ludzkim przerażeniem. Nie ma materialnej formy, jest połączeniem cienia, który przewija się przez ciemne zaułki poszukując ofiar. Wydaje się niegroźny, prawda? A co jeśli Ci powiem, że potrafi przybierać formę każdej osoby, każdego zwierzęcia i przedmiotu, a nawet zjawiska? Wyczuwają wewnętrzne lęki  osoby przed sobą i z łatwością przybierają tą formę (przejmując również te same zdolności, choć osłabione). Często Boginy nie wychylają się po zmroku, są strasznie czułe na światło. Przyjmując jednak materialną postać są w stanie wychodzić na zewnątrz. Takiego demona łatwo rozpoznać po mocno przekrwionych oczach (ukryte za słonecznymi okularami) oraz po tym, że skubane nie rzucają cienia. Szybciej się je przepędzi niż zabije. Działa na nie magia czarownic, promienie słońca oraz sól (jak na większość demonów). Również artefakty związane z Kościołem mocno odstraszają te stworzenia.
Pochodzenie: Podczas swego długoletniego "życia" zamieszkiwała wiele miejsc. Bardzo podobało jej się w Irlandii, więc niech tak pozostanie.
Status: Można napisać, że przejezdny poszukujący posiłku, lecz w razie dłuższego pobytu ma zamiar zająć się psychologią. Czy jest łatwiejszy sposób na zdobycie pożywienia?

Charakter: Powściągliwa, spokojna i opanowana. Nie zdradza swoich emocji, które łatwo mogą ją zwieść co wywołałoby nie lada katastrofę. Przez lata kreowała stoicki spokój i panowanie nad sobą. Pełna życia, trochę mało towarzyska i ostrożna. Dokańcza to co zaczęła i dąży do obranego przez siebie celu. W pewnym stopniu dominująca i władcza. Lubi mieć wszystko poukładane. Bywa złośliwa, arogancka i cyniczna. Czasami zachowuje się jak dziecko, lecz to zależy od tego jaki trafi jej się dzień. W przypadku tych gorszych bardziej stroni od ludzi i bliższego kontaktu, a jeśli taki jest nader konieczny bywa po prostu nieprzyjemna.  Jako demon przybierający ludzką formę posiada również ich zachcianki i dyskomfort z braku wielu rzeczy, np. miłości. Ukrywa te uczucia jednak pod maską obojętności i pogardy.

Historia: Jej życie jest długie i na spisanie całej je historii można by poświęcić wiele tomów, lecz nikt by tego nie przeczytał, a tym bardziej komy by się chciało to spisywać. Początków swojego życia nie pamięta, dopiero pojawienie się na Ziemi można uznać za jej prawdziwe "narodziny". Przez wiele stuleci wędrowała po świecie przybierając mnóstwo form i charakterów. Wszystko zależy od tego jak na ten moment wygląda. A jak to się stało, że obecnie ma taką a nie inną postać? Czysty przypadek. Od kilku miesięcy wędrowała pod postacią Ryana Gosling'a, w końcu która kobieta oparłaby się tak przystojnem\u aktorowi? Poderwała pierwszą lepszą kobietę. Piękna, czarnowłosa, filigranowa kobieta okazała się wielką fanką Ryana.Nie trzeba było długo czekać, żeby wylądowali razem w łóżku. Kobieta zmarła szybko i z wymalowaną ekstazą na twarzy. Nie miała w planie jej zabijać, chciała nakarmić się jej strachem przed ciemnością i ciasnymi pomieszczeniami. Nie pozostało jej nic innego jak zapakować ją w foliowy worek, wywieźć i zakopać. A następnie przybrać jej formę. Załatwiając formalności w bankach i urzędach została mile zaskoczona krągłą kwotą na koncie. Potem wyjechała, nowiutkim samochodem i nigdy więcej nie wróciła w tamto miejsce.
___
- Przepraszam, poszukuję spokojnego miasteczka, gdzie mogłabym odpocząć. Jest jakieś w okolicy? - zapytała będąc na stacji benzynowej i płacąc za tankowanie, kawę i paczkę papierosów marki L&M.
- Salem. Byłam tam kilka razy, nic ciekawego się tam nie dzieje. - odparła ekspedientka i stworzyła balona z gumy do żucia, który pękł z głośnym trzaskiem.
- Dzięki. - Wyszła na zewnątrz. Odprowadził ją wzrok mężczyzny, który stał przy drzwiach chciał do niej zagadać, lecz dostrzegając brak cienia rzucanego przez dziewczyny przetarł oczy, spojrzał na butelkę gorzałki w ręce i szybko ją wyrzucił zaklinając pod nosem. Kobieta wsiadła do samochodu. Zdjęła okulary przeciwsłoneczne,  w lusterku odbiły się brązowe oczy, mocno przekrwione i napuchnięte. - A więc Salem.. - wpisała w nawigację nazwę miasta. Urządzenie wskazało jej, że cel znajduje się kilkanaście kilometrów od stacji benzynowej. Odpaliła silnik i wyjechała z piskiem opon.

Aparycja: X X X X
Obecny jej wygląd to filigranowa, skromna kobieta. Mierzy niecały 1,70 m, a jej waga mocno zahacza o anoreksję, lecz zdaje się to nie mieć wpływu na jej atrakcyjność. Czarne włosy ścięte w charakterystyczną fryzurę typu  długi bob z prostą grzywką nigdy nie są wybitnie ułożone .Wygląda jak postać wyciągnięta z lat 80'. Można o niej powiedzieć, że jest po prostu ładna i rzucająca się w oczy. Raz widziana zapada w pamięć, ma to również związek z jej stylem ubierania się. Nigdy nie przejmowała się czymś takim jak moda, w końcu na co demonowi taka wiedza? Jednak to wcielenie pozwoliło jej na zapożyczenie stylu kobiety.

Zainteresowania/ciekawostki:
- Wcielenie się w kobietę  sprawiło, że zaczęła interesować się fotografią.
- Boginka walczy z chęcią posiadania miłości i rodziny
- Co jakiś czas zalewają ją wspomnienia z życia  kobiety.
- Posiadanie cielesnego ciała zmusiło ją do zaspokajania ludzkich potrzeb (również tych cielesnych)
- Ma uczulenie na orzechy oraz nie toleruje laktozy
- Poluje jedynie nocą.
Towarzysz: --

Kontakt: psycho.american