Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mężczyźni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mężczyźni. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 lutego 2018

NOWI "Weź tyle, ile potrzebujesz...


..daj tyle, ile możesz. "


Imię i nazwisko: Lucian Roth
Pseudonim: Nie przepada za swoim imieniem więc zawsze kazał mówić do siebie po nazwisku.
Wiek: 25 lat
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Hetero
Rodzina: Bliscy Luciana zostali w jego mieście rodzinnym i mają się tam dobrze. Wyjazd faceta najbardziej przeżywała jego matka - Elizabeth i młodszy brat - Jack. Z ojcem - Fredem, nigdy nie miał dobrych kontaktów i żeby nie drzeć ze sobą kotów po prostu siebie unikali.
Rasa: Człowiek
Pochodzenie: Wielka Brytania
Status: Jest po ukończeniu studiów z kierunkiem filozoficznym. Do Salem przyjechał aby dowiedzieć się więcej o nadprzyrodzonych istotach. Na utrzymanie zarabia jako kelner w małej restauracji.

Charakter: Lucian to bardzo pozytywnie nastawiony do świata facet. Jest uprzejmy i pomocny, lecz nie jest optymistą. To najczystszy realista, który bez owijania w bawełnę powie ci jak mają się sprawy. Zawsze jest przygotowany na porażkę lub sukces. Nie poddaje się gdy coś mu nie wyjdzie, tylko brnie dalej i robi wszystko aby następnym razem poszło mu lepiej. Jest bardzo cierpliwy jeżeli chodzi o naukę, ale i innych ludzi. Często spotykał się z osobami, do których ciężko było dotrzeć, ale koniec końców Lucian tego dokonywał. Gdy widzi, że ktoś ma problem, ale nie chce pomocy to on nie odpuszcza i na swoje sposoby udziela pomocy. Dobrze potrafi się wtopić w towarzystwo, ale nigdy nie udaje kogoś innego, zawsze jest sobą. Pewną wadą faceta jest to, że ciężko jest mu przyznać się do błędu. Świetnie kłamie i nauczył się już nawet jak nie okazywać zakłopotania gdy wciska komuś nieprawdziwą bajeczkę. Tylko nieliczni umieją rozgryźć to, że gdy Lucian kłamie zawsze posługuje się sarkazmem i głupimi gadkami. To nie tak, że później Rotha nie gryzie własne sumienie. Poczucie winy często mu towarzyszy, ale jest na tyle wytrzymały, że się nie poddaje. Takim sposobem Lucian stał się chodzącą ironią. Mężczyzna jest śmiały i pewny siebie co często doprowadza do różnych konfliktów, a nawet bójek. Potrafi postawić na swoim i trzymać się własnych racji. Najważniejszym w jego życiu jest nauka. Ma bzika na punkcie nauk i cytatów filozofów z kilku epok. Z łatwością ukończył studia filozoficzne, a wcześniej otrzymał kilka nagród i stypendiów. Poza bujną wiedzą jest też bardzo ciekawy świata. Czuje potrzebę odkrywania nieznanego i dowiadywania się rzeczy, których dla jego dobra powinien nie odkryć. Pewnie dlatego też znalazł się w tym miasteczku. Po przeczytaniu o cechach Luciana można wywnioskować, że każda jego cecha jest przeciwieństwem kolejnej. To jaki jest zależy również od jego nastroju i własnych chęci.

Historia: Lucian nie miał idealnego dzieciństwa. Urodził się jako pierwszy, a jego brat przyszedł na świat trzy lata po nim. W przeciągu tych trzech lat Lucian przeżywał w domu prawdziwe piekło. Ojciec wymarzył sobie, że jego syn zostanie wybitnym muzykiem jak reszta rodziny więc nie spodobało mu się gdy jego syn oznajmił iż woli się uczyć i poszerzać wiedzę. Niespełniony Fred Roth znęcał się nad synem i siłą zmuszał go do gry na pianinie. Matka Luciana również bała się męża więc nie reagowała na jego chore wychowywanie potomka. Chłopiec często wymykał się z domu lub przesiadywał dłużej w bibliotece aby tylko nie wracać do domu. Kilka razy próbował nawet przenocować na stacji metra, lecz straż miejska zawsze odwoziła go do domu. Lucian został nawet zapisany na zajęcia muzyczne, ale często się z nich urywał i szlajał się po miejskich bibliotekach. Książki i podręczniki, które wypożyczał musiał chować pod łóżkiem lub w szufladach z ubraniami aby jego ojciec ich nie znalazł. Jedyną osobą jaka go po kryjomu wspierała była jego matka. Ona ustąpiła synowi i chciała pomóc mu spełniać się w tym, w czym sam chciał. Na dobranoc czytała mu książki, które przynosił do domu i odprowadzała go do bibliotek. Gdy urodził się jego brat Jack sytuacja w domu nieco się złagodziła. Ojciec przeniósł swoje zamiary na młodszego syna i odczepił się od Luciana jednak nadal żywił do niego urazę. Bracia dobrze się dogadywali, a Jack mimo, iż był młodszy potrafił bronić brata przed przemocą ze strony Freda. W późniejszych latach Lucian udał się na studia. Jego matka cudem przekonała ojca aby opłacił synowi studia. Po ukończeniu szkoły z najwyższymi średnimi faceta nic już nie trzymało w domu rodzinnym więc zdecydował się wyjechać i poszerzać swoją wiedzę gdzie indziej. Zaciekawiło go miasteczko Salem w Stanach Zjednoczonych więc postawił tam wyjechać i odkryć tajemnicę słabo odwiedzanego miasta.

Aparycja: X X X
Lucian to zdrowy i dobrze zbudowany mężczyzna. W dzieciństwie był wyśmiewany ze względu na jego wzrost i nadwagę. Po kilku latach ćwiczeń schudł i dorobił się niezłych mięśni. Jeżeli chodzi o wzrost to niewiele się zmieniło gdyż mierzy niecałe metr siedemdziesiąt osiem. Lucian posiada bujne, brązowe włosy i oczy w podobnym kolorze. Nigdy nie zapuszczał brody i nadal nie planuje więc regularnie się goli. Przechodząc do ubioru; facet nosi tylko koszule lub luźne bluzki. Na to narzuca jeszcze czasami płaszcz czy marynarkę, ale nigdy nie spotka się go w zwykłym t-shircie czy bluzie dresowej. Z dolną częścią ubioru tak bardzo się nie stara więc stawia na zwykłe jeansy. Mężczyzna ma wadę wzroku więc powinien nosić okulary lub przynajmniej soczewki, ale wydaje mu się, że bez tego da się żyć więc czasami ma problemy z widzeniem.

Zainteresowania: Interesuje się głównie filozofią i nadprzyrodzonymi postaciami. Uwielbia czytać, a czasem nawet zdarza mu się napisać coś własnego. Podczas czytania książek zawsze zaznacza ołówkiem ciekawe cytaty czy zagadnienia. Obecnie w jego mieszkaniu roi się od książek dotyczących legend i opowieści o wampirach, wilkołakach, czarownicach itp.

Ciekawostki:
*Ukończył studia z kierunkiem filozoficznym
*Za pieniądze ojca kupił sobie Jeepa Grand Cherokee
*Jego wada wzroku to +5
*W przyszłości planuje zostać nauczycielem historii
Towarzysz: Jett

Kontakt: natik880

czwartek, 25 stycznia 2018

NOWI " Książki są lustrem:

...widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie."


Imię i nazwisko: Junsu Lee
Pseudonim: Ludzie różnie się do niego zwracają, jednak zwykle mówią po imieniu, bo trudne do wymowy ono nie jest, tak samo i nazwisko. Oczywiście różne przezwiska się przewinęły, o których on zdołał już zapomnieć, a co inni wymyślą – do tego się przyzwyczai, z czasem, ale jednak.
Wiek: Po ukończeniu sześćsetnych urodzin – przestał już patrzeć na to ile ma lat. Jednakże istnieje jeszcze coś takiego jak dokument z datą urodzenia, który leży gdzieś na dnie papierów. Musi je mieć przy sobie – tak w razie czego. Obcym zazwyczaj mówi, że ma dwadzieścia cztery lata.
Płeć: Mężczyzna.
Orientacja: Homoseksualny.
Rodzina:
• Lee Sora – matka, zniknęła pięćdziesiąt lat temu.
• Lee Jinki – ojciec, tłumacz sądowy, wampir. Chłopak mało wie o tym, co się z nim dzieje.
• Rodzeństwa Junsu nigdy nie poznał.
Rasa: Wampir.
Pochodzenie: Seul, Korea Południowa.
Status: W ciągu dnia jest fotografem, czasami zdarza się, że roznosi ulotki. Wieczorami chodzi do teatru muzycznego, aby pomóc w ustawieniu dekoracji, a także w oświetleniu sceny.

Charakter: Lee wydaje się być kimś, kto jest dość obojętny na wszystko dookoła, jakby brak chęci do wykonywania czegokolwiek, nawet oddychania, co w rzeczywistości aż tak bardzo mu nie jest potrzebne, aczkolwiek pozory muszą pozostawać. Mężczyzna sprawia wrażenie pozornie neutralnego, choć zdarzało się, że inni postrzegali go bardziej jako kogoś „opętanego”, egoistycznego i wrednego, jednakże tak nie jest. Tak uważa Lee.
Junsu tak naprawdę jest dość miły, wie o granicach przyzwoitości, których stara się trzymać jak najbardziej to możliwe. Wyciągnie pomocną dłoń, gdy ktoś będzie miał jakieś problemy. Zwykle stara się udzielić pomocy, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to jest to, co zanika w dzisiejszym społeczeństwie. W końcu urodził się dawno temu i przez te wszystkie lata zauważył zanik tego, co jest potrzebne innym. Nie chodzi tu tylko o sprawy codzienne, prywatne, ale też te drobnostkowe. Przykładem tego jest pomoc przy nauce.
Jest on osobą porywczą. Bardzo szybko podejmuje decyzję o wszystkim. Nie liczy się z konsekwencjami, w końcu nie będą dotyczyć jego osoby, a przynajmniej tak myśli. Zdarza mu się oceniać ludzi z góry, ale to przez przeżycia, których doświadczył podczas swojego życia. Chociaż próbuje coś na to zaradzić, tak zbytnio mu się nie udaje poprzez czerwoną lampkę w swojej głowie. Zdobycie jego zaufania jest dość… trudne? Może przejawiać takie mniemanie, że zaufał, a tak naprawdę to tylko pozory, po których ludzie stwierdzają kim on jest.
Mężczyzna jest osobą dowcipną. Często żartuje ze wszystkiego i wszystkich, ale potrafi się powstrzymać, aby tego nie robić. Zazwyczaj kończy się to jakąś krzywdą, która dzieje się jemu, a nie komuś innemu. Tak. To bardzo rzadkie, tak samo, jak to, że potrafi  stanąć w czyjejś obronie. Jest do takich rzeczy zdolny, ale ile trzeba trudu, aby on to zrobił? Jak dużo trzeba dla niego znaczyć, że jest w stanie poświęcić swoje ciało, a może i wykorzystać moce przeciw jakiemuś osobnikowi, który wyrządza krzywdę innym?
Uwielbia porządek. U niego wszystko musi być idealnie ułożone w równą kosteczkę. Nigdzie nie może być grama kurzu, bo chłopak od razu poleci po swój sprzęt, aby to posprzątać, więc wiadomo, że jest perfekcjonistą. Wszystko dopięte na ostatni guzik, nic nie pominięte. Zawsze tak było. Odkąd ukończył czwarty rok życia, od tego się zaczęło, że często przesiadywał ze swoją rodzicielką. I to od niej się tego nauczył. Nawet zdarzało się, iż poprawiał niektóre rzeczy po swojej mamie, aby było jeszcze lepiej. Jak się za coś zabiera, zawsze musi to wykonać dobrze, bo milion poprawek nie opłaca mu się robić.
Lee także jest marzycielem. Lubi nawet gdybać. Dla niego to przyjemność, gdy siedzi w swoim własnym świecie, gdzie wszystko jest tak, jak tylko on chce. I nikt nie ma prawa zniszczyć tej harmonii.
Nie można zapomnieć o tym, że jeżeli pozna się go bliżej i zacznie się dla niego liczyć jakakolwiek istota (nie liczmy zwierząt, to inna sprawa), to potrafi być wsparciem i opiekunem. Zawsze troszczył się o osoby, które coś wniosły do jego życia. Pomoże, gdy będzie jakiś osobnik chory. Będzie się starał, aby temu komuś było dobrze, a nie ciężko podczas choroby. Staje się wtedy strasznie irytujący. Dlaczego? Chyba nikt nie lubi, jak padają pytania typu:
Wziąłeś leki, które Ci przyniosłem? Lepiej się czujesz?
Potrzebujesz czegoś do picia, albo chcesz herbatę? Jasne, że chcesz! Nie protestuj, bo to Ci nie pomoże!
Przynieść Ci coś do jedzenia? Chociażby jakiś owoc! Ewentualnie warzywo! Pewnie chcesz, prawda?
Arogancja służy mu na każdym kroku. Nawet jeżeli kogoś polubi, zmniejsza się, ale dalej idzie u jego boku bez zamiaru opuszczenia go. Lee już nad tym nie panuje. To weszło mu w nawyk i nawet nie wie kiedy, a staje się cholernie wredny i bezpośredni. Zdanie innych na jego temat? Bądźmy szczerzy. Ma to w poszanowaniu. Tak. Nie przejmuje się tym, co o nim mówią. Wystarczy, że osoby, które go znały, wiedzą jaki jest naprawdę.
Jest wybuchowy i zdarza się, iż podnosi na kogoś rękę, zadając tej osobie naprawdę poważne obrażenia, co związane jest z jego dodatkową siłą poprzez bycie wampirem. Dlatego nie należy wyprowadzać go z równowagi, a jak ktoś to zrobi to nikt nie wie w jaki sposób to wszystko może się skończyć.
Czasami bywa tak, że ktoś nie ma humoru, bo w końcu całe życie szczęśliwym nie trzeba być. Tak też, gdy Junsu traci swoje „szczęśliwe” dni, staje się ponurym, wrednym i złośliwym wampirem. Sprawia przykrość najbliższym, jak i nieznajomym, mówiąc wprost, co o nich sądzi, co za tym idzie? Szczerość do bólu. Stara się powstrzymywać, aby nie mówić aż tak szczerze, bo zwykle ugryzie się w język, ale wtedy… nie ma kontroli nad językiem. Można rzec, że podczas „gorszych” dni mężczyzna zmienia się o całe sto osiemdziesiąt stopni. Wtedy ma niewyparzony język, co stało się podczas pewnego pobytu w rodzinnych stronach ojca.
Kiedy rozmawia z ludźmi, jego głos jest oschły i beznamiętny. Bez grama uczucia w tym co mówi. Jest to u niego normalne. Po co ma mówić do obcych mu osób z uczuciem? Okazywać, że dany temat jest dla niego ważny? To i tak nic nie w niesie. Chyba, że rozmawia z bliskimi, którzy są ważni. Wiadomo, że wtedy będzie do tego podchodził całkiem inaczej.
Co do związków… nie jest mu to teraz potrzebne, przynajmniej tak sądzi. Lee jest cholernie dojrzały i poważny, jak na swój wiek, ale on na razie nie chce wiązać się z nikim na stałe, nawet takiego kogoś jeszcze nie udało mu się spotkać.
Koreańczyk jest dość specyficzną personą, z którą nawet pomimo wielu wspólnych tematów, trzeba naprawdę spędzić jakąś część czasu, aby go w jakiejś części zrozumieć. Jaki bywa na co dzień? Ciężko to stwierdzić. Należy poznać go bliżej, aby móc zobaczyć jaki jest naprawdę.

Historia: Wampir przez wiele lat podróżował po świecie. Zaczynając od swojego rodzinnego kraju, aż po Amerykę, a wszystko rozpoczął, gdy tylko ukończył studia. Wtedy ruszył w świat, postanawiając choć w jakiejś części go poznać. Jednakże to był wielki błąd z jego strony.
Przebywając podczas swojego „wypoczynku” w Chinach, znalazł dorywczą pracę w postaci baristy w jednym ze znanych barów w tamtym państwie. To właśnie w tamtym miejscu mężczyzna został zwabiony… do jednej z kabin, gdzie go przemieniono w wampira. Początkowe próby życia jako nadprzyrodzony było dziwne. Nie wiedział, jak zaspokoić swój głód, nie rozumiał tego, kim był, kim się stał. On niczego nie rozumiał, co skreślało go na straty… aż do poznania osoby, która mu pomogła. Pamięta go do dziś. Był to jego pierwszy życiowy partner, pierwsza szczenięca miłość i jedyny wampir, który chciał mu pomóc, Kim Kibum.
Rzecz jasna sielanka nie trwała długo, gdyż po jakimś czasie bycia razem i wspólnym podróżowaniu… cóż, doszło do tragedii, która wstrząsnęła Lee. Odnalazł go martwego, porzuconego w lesie. Pamiętał doskonale, że mężczyzna wyszedł na spotkanie, z którego nie wracał dwa tygodnie… co było dla niego niemałym zdziwieniem… aż do znalezienia zwłok nadprzyrodzonego. Przyczyną jego śmierci było zamordowanie przez odwiecznego wroga wampirów – wilkołaki. Nie tylko on to stwierdził, ale i Rada Wampirów, którą był zmuszony powiadomić.
Od tamtego czasu stał się wyczulonym na krzywdę innych i chętnym w podaniu pomocnej dłoni w czymkolwiek, czego nauczył go jego ukochany.
Po tym wszystkim dalej podróżował, ale w samotności. Poznał wiele wspaniałych osób, ale i tak nie pozostał przy nich dłużej niż na miesiąc.
Kiedy dowiedział się o tym mieście... postanowił je odnaleźć i osiedlić się, aby w końcu odpocząć i odetchnąć od tego wszystkiego.

Aparycja: Mężczyzna mierzy 182 cm wzrostu, przy czym jego waga wynosi około pięćdziesięciu-pięciu kilogramów, ale to już różnie bywa. Jednakże, posiada nieco umięśniony brzuch przez wykonywane ćwiczenia. Jego ramiona nie są wątłe, ale do tych dobrze wyrobionych także nie należą, aczkolwiek nie ma tam pelikanów, czy tam motylków. Jak kto woli to nazywać.
Może zacznijmy teraz od górnych części, czyli od głowy, na której znajdują się jasno-brązowe włosy z przedziałkiem na samym środku.
 Posiada bladą cerę, która podkreśla jego całokształt. Oczywiście ma brązowe oczy, które momentami wydają się być aż czarne. Co do jego policzków… Nie ma kości policzkowych bardzo widocznych. Niesforny nosek z delikatnym garbem dodaje mu uroku, co mu wcale nie przeszkadza. Niektórzy wtedy uważają, że wygląda bardzo uroczo i nie powinien mieć w nim nawet kolczyka, którego ma w planach od kilku miesięcy. Kiedy nosi koszulki, które nieco odsłaniają jego obojczyki, widać jak bardzo są widoczne, a także dwa charakterystyczne pieprzyki na szyi. Posiada pełne, malinowe usta, które zazwyczaj są delikatnie rozchylone.
 To co teraz? Niższe partie były, ah jeszcze niżej, czyli jego nogi! Można by powiedzieć, że są to dwa, chude, długie patyki, ale od jakiegoś czasu, kiedy zaczął bardziej o siebie dbać, nabrały one w pewnym stopniu „masy”. No i tym samym uda, jak i łydki mają swoje „kształty”, czyli po prostu są o wiele bardziej umięśnione i lepiej to wygląda.
Teraz może trochę o jego „stylu”. Ubiera się tak, jak lubi, ale z głową, a nie dresy i do tego koszula, o to, to nie! Ubierze czasem jeansy, zawsze, a raczej często, dobiera wszystko do siebie „kolorystycznie”, nawet czapki dopasowuje do strojów. Oczywiście uwielbia nosić przepaski na włosach, które nieco je podnoszą, czyli nie są oklapłe jak z rana… Kaptur także ma często założony na głowę, ponieważ to jest dla niego wygodne.
Nie można też zapomnieć o tym, że ma kolczyki w uszach.

Zainteresowania: Lee interesuje się wieloma rzeczami, można by wymieniać tego wiele. Jednak najlepiej zacząć od początku, czyli rysowanie. Od najmłodszych lat był przywiązany do rysowania, przedstawiania wszystkiego w sposób taki, jaki on to widzi. Posiadanie wybujałej wyobraźni mu służy, dzięki temu potrafi ukazać wiele rzeczy, które ciężko byłoby mu opisać słowami.
Kolejnym jego zainteresowaniem jest czytanie książek, których w swoim życiu przeczytał wiele, a większość pamięta do dzisiaj.
Dodać trzeba jeszcze kilka hobby, taniec i łyżwiarstwo. Nie potrafi połączyć tych dwóch rzeczy razem, gdyż od ostatniego wypadku na łyżwach postanowił nie ryzykować przez jakiś czas łączenia tego z tańcem.

Ciekawostki: Junsu to palacz, ale z przyzwyczajenia. Czy można palić z czystego przyzwyczajenia? Oczywiście, że tak. Na zdrowie mu to jakoś szczególnie nie szkodzi. Od czasu do czasu lubi spróbować czegoś innego niż zioło czy amfetamina. Doskonale posługuje się językiem koreańskim, japońskim i angielskim.
Towarzysz: Tymczasowo brak.

Kontakt: wiki i nata [H]

wtorek, 23 stycznia 2018

NOWI "Rzeczywistość to coś, co nie znika...

...kiedy przestaje się w to wierzyć.” Philip K. Dick


Imię i nazwisko: Leon Nataniel Chimero
Pseudonim: Ludzie najczęściej zwracają się do innych „po nazwisku”, tak też stało się w przypadku Leona. Z czasem „Młody Chimero” stał się Chimerą.
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Heteroseksualny
Rodzina: Ród Chimero jest jednym z tych, które mogą poszczycić się ilością członków. Leon posiada dziesiątki ciotek i wujków, przynajmniej w teorii. Praktyka ma się nieco inaczej. Większość krewnych jest gotowa zaprzeczyć, jakoby dzielili z chłopcem wspólną krew. Jedyną, która została z nim do samego końca jest matka- Elif Aylin Chimero. Kobieta o smutnych oczach koloru kwiatu lawendy i delikatnym uśmiechu, wiecznie zdobiącym jej twarz. Melancholijna, spokojna artystka, której obrazy można napotkać w wielu galeriach sztuki. Z synem łączą ją bardzo dobre relacje, pełne ciepła i miłości, dla których gotowa była poświęcić wszystko, co osiągnęła przed urodzeniem Leona. Młody Chimero obrał ją sobie za wzór, traktując matkę niczym świętą. Odpłaca się jej opieką, wsparciem za tych dziewiętnaście lat zmagań z krzywymi spojrzeniami, plotkami na temat ich dwójki.
Rasa: Zastanawialiście się kiedyś, co wyniknie z połączenia krwi dwóch odwiecznych wrogów- człowieka i demona? Skutki romansu przedstawicieli tych ras są co najmniej warte pogardy. Kruche, wątłe ciało ludzkie zwykle nie jest w stanie przetrzymać w sobie tak ogromnej ilości mocy magicznej, przez co nosiciel zwykle umiera tuż po porodzie (lub w jego trakcie). Jednak zdarzają się niechlubne wyjątki, pieszczotliwie nazywane Wyklętymi. Chłopiec należy właśnie do tej niewielkiej grupki. Jako osobnik noszący w sobie gen *shayton, obdarzony został umiejętnością przywoływania zmarłych, niczym rasowy nekromanta, tylko na mniejszą skalę. Niestety płaci za każde jej użycie. Demoniczna część młodzieńca (objawiająca się jako czarne znaczenie, obejmujące obszar jego lewego przedramienia) powiększa się. Towarzyszy temu ogromny ból i wyczerpanie organizmu. Ponadto, gdy zmiana skórna dotrze do serca- doprowadzi to do natychmiastowego zgonu.

*SHAYTON- nazwa szeroko stosowana w kręgu Czarnych Magów. Pochodzi od imienia pierwszej hybrydy człowieka z demonem. Najczęściej używa się jej, mówiąc o wystąpieniu bardzo silnych genów czarnej magii, dzięki czemu jego posiadacz staje się naturalnym nekromantą, czarnoksiężnikiem, nomadem i.t.p.
Pochodzenie: Stany Zjednoczone Ameryki › Delaware › Dover
Status: Od roku oficjalnie widnieje na liście uczniów studiów oficerskich w miejscowym uniwersytecie. Dodatkowo wieczorami pracuje jako kelner w kawiarni Philip's Cafe.

Charakter: Leona porównać można do wiatru delikatnie muskającego liście drzew, by zaraz potem zacząć targać potężnymi gałęziami. Niemożliwym jest przewidzenie jego ruchów, decyzji, jakie podejmie. Nie poznasz go do końca, choć masz prawo odnieść zupełnie odwrotne wrażenie. Chaotyczny, ciągle zmienia maski, niczym najświetniejszy z aktorów. Zazwyczaj pokazuje jedynie niewielką część siebie, starając się sprostać oczekiwaniom społeczeństwa, narzuconym przezeń wymaganiom.Tak więc na pierwszy rzut oka panicz Chimero należy do tych wiecznych optymistów, szukających pozytywów nawet w najgorszych sytuacjach. Jego twarz zdobi wieczny uśmiech, z ust  często wydostaje się śmiech. Stonowany, nieco sztuczny. Kontrastuje to z zimnymi, smutnymi oczami- charakterystycznymi dla osób, które przeżyły wiele, a na ich barkach spoczywa ciężar odpowiedzialności.
 W rzeczy samej jest on anonimowym bohaterem, gotowym poświęcić własne zdrowie dla kogoś zupełnie obcego, byleby nakarmić swoje ego. Wszystko za sprawą matki- kobiety wpajającej mu znaczenie wartości takich jak Bóg, honor i ojczyzna. Nie potrafi przejść obojętnie obok potrzebującego lub proszącego o pomoc. Czyni go to nieco naiwnym, łatwym do zmanipulowania i wykorzystania. Jednak nie widzi w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Przepełnia go duma. Jak sam twierdzi, liczy się sama chęć wsparcia drugiego człowieka, nieważne jakim kosztem.
 Wykazuje się wysoką kulturą słowa i czynu. Starszych od siebie traktuje z należytym szacunkiem oraz poważaniem. Milczy, gdy tego się od niego wymaga, nie odzywa się nieproszony- jest zdyscyplinowany, spokojny. Siedzi (lub stoi) wyprostowany „jak struna”, rozglądając się po najbliższym otoczeniu, niczym dziecko zmuszone do przebywania w towarzystwie dorosłych. Kobiety traktuje niczym boginie, siląc się na niewyobrażalną delikatność. Przy tym jego zachowanie nieco odbiega od standardów wyznaczonych przez społeczeństwo XXI wieku. Jest dżentelmenem o manierach wręcz niespotykanych wśród jego rówieśników. Niczym staruszek zamknięty w ciele niesfornego dziewiętnastolatka.
 Miły i uczynny chłopiec zmienia się w towarzystwie równych mu wiekiem. Spokój zastąpiony zostaje przez żywiołowość i porywczość. Powaga umyka gdzieś w kąt, ustępując falom szczerego śmiechu i euforii, niekiedy połączonych z głupimi pomysłami. Zdarza mu się pójść o krok za daleko, stać zbyt pewnym swoich czynów i słuszności podejmowanych przezeń decyzji. Wpada w tarapaty, biorąc na siebie odpowiedzialność za całą grupę. Stawiany jest też w sytuacjach złych, delikatnie to ujmując. Bardzo łatwo poddaje się emocjom, przechodząc od skrajności w skrajność. Wybuchowy, bojowy i nieprzewidywalny- tak prezentuje się sprowokowany Nataniel. Wtedy nie ma mowy o pokojowym rozstrzygnięciu sporu, agresja staje się kluczem do sukcesu. Zaś, gdy nie odniesie on wątpliwego zwycięstwa, gotowy jest chować w sobie urazę. Pielęgnuje ją, często układając rozmaite plany o zemście.
 Podsumowując, młody Chimero to osoba na pozór prosta, choć rzeczywistość ma się zgoła inaczej. Jest jak wiatr lub chaos. Raz delikatny, by zaraz potem wdać się w bójkę z osobą, która śmiała się mu
przeciwstawić.

Historia: W prawej rączce trzymał plastikową figurkę, stylizowaną na postać z ukochanego serialu „Power Rangers”, wywijając nią na wszystkie strony. Towarzyszyły temu wesołe okrzyki i cytaty wyjęte wprost z ust Czarnego Rangera. Odciął się od reszty świata, zupełnie skupiając na zabawie. Nie zauważył nawet, kiedy waniliowe lody zaczęły skapywać z rożka wprost na nową koszulkę. Młoda kobieta spoglądała na krajobraz za przednią szybą, tak różny od jej rodzinnego miasta. Surowy, górzysty teren napawał ją lekkim niepokojem. Jednak nie bała się o swój los, a o chłopca siedzącego w foteliku. Czy zdoła wychować go sama, bez wsparcia rodziny i ojca Leona? Gdzieś obok śmignął niebieskawy znak, informujący o przekroczeniu granicy Salem- ich nowego domu. To tu mieli spędzić resztę życia, z dala od nienawistnych spojrzeń, wrogich komentarzy ze strony członków rodu Chimero. Zatrzymali się przed niewielkim budynkiem z czerwonej cegły, odcinającym się na tle rozłożystych drzew. Wiatr szumiał, nucąc sobie tylko znaną melodię. Otworzyła drzwi, odpięła pasy brązowowłosemu chłopcu. Ten, nieco zaskoczony i zdezorientowany, wlepił w nią swoje wielkie oczka. Jeszcze dobrze nie wiedział, dlaczego przebyli taką drogę, by znaleźć się w tym nieznanym miejscu. Z daleka od przyjaciół, znajomych i tych znanych zakamarków Dover. Mama niewiele mówiła o tym, co nazywała „przeprowadzką”. Włożył figurkę do kieszeni spodni, dłoń upaćkaną lodami wytarł o koszulkę. Czuł się dziwnie, jakby ktoś lub coś obserwowało go zza kurtyny zieleni. Z całej siły pchnął lakierowane drzwi Audi, jeszcze nieco zbyt ciężkie dla dziecka. Podreptał do jedynej bliskiej mu osoby. Białowłosa obdarzyła go ciepłym uśmiechem, odkładając torby podróżne na brukowany podjazd. Była niespokojna, czuł to. Uklęknęła na jedno kolano, tuż przed nim. Wysoka, pachnąca świeżo ściętymi kwiatami róży. Kobieta odziana w biel, mająca piękne, lawendowe oczy. Jej jasna sukienka lekko powiewała na wietrze, loki tańczyły w rytm niemej muzyki. Ujęła jego lewą dłoń, nie zważając na to, że jeszcze lepiła się od roztopionych słodyczy. Przez sekundę patrzyła na okropne, czarne znaczenie, ciągnące się od palców, aż do nadgarstka Leona. Poprawiła niesforne kosmyki, opadające na czoło chłopca.
— Tu będziemy bezpieczni, Leonku, już nikt nas nie skrzywdzi— powiedziała, a jej fioletowe oczy zaszkliły się od łez.

Aparycja: Na pozór niczym się niewyróżniający, a jednak przyciągający uwagę przechodniów. Nieczęsto widzi się umundurowanych młodzieńców idących dumnie, mających nienaganną postawę i miękki, cichy krok, pomimo noszenia ciężkich butów. Ten wysoki chłopiec wywołuje mieszane uczucia w zaciekawionym widzu, będąc zbudowanym z przeciwieństw. Jego niecałe sto dziewięćdziesiąt centymetrów i atletyczna budowa zdaje się nie pasować do żołnierskiej rzeczywistości, o czym wspominano mu już wiele razy. Lata ciągłych ćwiczeń, a także okazjonalnej gry w koszykówkę, pomogły mu zadbać o utrzymanie prawidłowej masy ciała. Jest jednocześnie umięśniony i delikatny, jakby pod wpływem najmniejszego podmuchu wiatru miał rozpaść się na miliardy drobnych kawałeczków.
 Burza niesfornych, wiecznie nieułożonych włosów opada wicherkiem na charakterystyczną twarz. Znaleźć w niej można coś nieludzkiego, różniącego Leona od reszty tłumu. Nic w tym dziwnego, mocne rysy odziedziczył po ojcu, o czym Elif ma w zwyczaju mu przypominać. Na świat patrzy dużymi oczami w kształcie migdałów, błyszczącymi smutno w świetle wschodzącego słońca. Mówią, że są one zwierciadłem duszy. Jednak te pozostają nieprzeniknione, zimne. Błękitne tęczówki pokrywa warstwa czerni, panującej na ich krańcach. Przez to można odnieść wrażenie, jakoby wraz z upływem czasu zmieniały swój kolor. Rankiem jasne, by wieczorem spowił je mrok. Nadają jego wesołej twarzy nutę tajemniczości, gryzą się z ustami wykrzywionymi w grymasie uśmiechu. Radosnego, choć nieco sztucznego, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że nigdy nie znika. Dopełnieniem wszystkiego jest nos. Prosty, przywodzący na myśl te uwieczniane przez malarzy. Harmonię twarzy burzą brwi- grubsze, przywodzące na myśl złamany łuk.
 Pod warstwą ciemnych ubrań skrywa swoje małe sekrety. Niezliczone tatuaże zdobią niemalże każdy nieodsłonięty skrawek jego ciała. Opowiadają historię o samotnym chłopcu, symbolizując wszystkie dobre i złe chwile jego życia. Zapytany, mógłby rozwodzić się nad nimi przez cały dzień. Jednak to nie one są tym, co próbuje ukryć. Pod warstwami tuszu znajdują się dziesiątki blizn, blednących wraz z upływem czasu. I to, co skazało go na los wygnańca- czarne jak noc znaczenie na lewym przedramieniu, powoli zajmujące coraz większe połacie ciała.

Zainteresowania/Ciekawostki:
○ Matka zaszczepiła w nim miłość do piękna natury. Uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu, siedząc pod rozłożystym drzewem lub eksplorując nieznane leśne ścieżki. Ciekawość świata sprawiła, że niejednokrotnie uciekał z domu, znikał na kilka dni, by wrócić w pełni sił (tylko nieco ubłocony).
○ W swoim krótkim życiu zdążył już słuchać utworów z niemalże każdego gatunku muzycznego. Ostatecznie jego serce skradł rock, głównie ze względu na nieco cięższe brzmienie oraz mocne głosy wokalistów. Jednak czasami sięga po coś lżejszego, ukojenia nerwów szukając u Yirumy.
○ Amator dobrej herbaty i świeczek zapachowych (tych drugich ma sporą kolekcję).
○ Można zaliczyć go do kategorii uczniów dobrych, w kierunku średnich. Braki nadrabia godzinami spędzonymi na opanowywaniu materiału. W przyszłości zamierza rozpocząć czynną służbę wojskową.
○ Może tego po nim nie widać, ale pochłania słodycze w rekordowych ilościach. Nie ważne czy to krówka, czekolada, czy draże- uwielbia wszystko, co ma w sobie cukier.
○ Od najmłodszych lat uczył się gry na pianinie, z marnym skutkiem.
○ W jego głosie słychać lekki akcent, charakterystyczny dla ludzi pochodzących z Delaware. Przybiera na sile, gdy młodzieniec zaczyna się denerwować (momentami można jedynie domyślać się, co mówi).
Towarzysz: Gandalf

Kontakt: Korra10 | moonwilczycaksiezyca@gmail.com

sobota, 20 stycznia 2018

NOWI "Nie unikaj słów goryczy, chłodnych spojrzeń...

... i ciepłych dłoni."



Imię i nazwisko: Dorian Wadleigh
Pseudonim: ---
Wiek: 22 lata
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Hetero
Rodzina:
• May Wadleigh - matka
• Vincent Wadleigh - ojciec
Rasa: Człowiek
Pochodzenie: Pine Creek, USA
Status: Były student prawa, aktualnie przejezdny szukający nowego miejsca zamieszkania.

Charakter: Dorian jest osobą nadzwyczaj inteligentną. Gdy znajduje sobie jakieś zajęcie bądź hobby, oddaje się temu całym ciałem i umysłem. Nienawidzi osób leniwych i niechlujnych. Jest pedantem, czuje się źle w brudnych oraz nieuporządkowanych pomieszczeniach. Można powiedzieć, że staje się to powoli chorobą, ale chłopak nie zauważa tego. Każde słowo powiedziane przeciw niemu jest dla niego wielką obrazą i rani go dogłębnie. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo miłym, dobrze poukładanym i szczęśliwym, po śmierci rodziców coraz częściej miewa napady strachu, złości, czy niekontrolowanego smutku. Dorian nigdy nie był w związku i nie zakochał się. Kiedyś można było rzec, że był jedną z osób, które wierzą w Boga całym sercem, ale po niefortunnym wypadku mężczyzna zrozumiał, że to, co dzieje się na górze i kiedyś było dla niego ważne, nie istnieje. Zdarza mu się pisać poezję, ponieważ sądzi, że jest ona w jakiś sposób terapią dla jego duszy, ale nie przyznaje się do tego oficjalnie.
Jest sobą tylko przy bliskich jego sercu osobom. Pomimo wszystkich wdarzeń jakie zdarzyły się w jego życiu, chłopak stara się ukrywać, jak bardzo został zraniony. Każdy dzień ukrywa złość lub smutek pod zwykłą maską radości.

Historia:
Grudzień, 2017 rok
Dorianowi zawsze wydawało się, że rodzice go nie kochają. Brzmi to, jak bunt nastolatka, który chce pokazać swoim podopiecznym, gdzie ich miejsce, ale on po prostu czuł, że jest coś nie tak. Owszem, dbali o to, żeby zawsze miał coś do ubrania i spełniali niektóre zachcianki, ale w tym wszystkim brakowało troski, miłości i jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa. Może były to tylko jego pomysły, ale jego uczucia do rodziców wyglądały jak związek bez przyszłości, miłość bez wzajemności, skazana na stracenie. Rodzice nieraz próbowali naprawić choć trochę więź rodzicielską. Ojciec zawsze chciał mieć syna, a trafiła mu się jakaś tania atrapa jego oczekiwań. Pomimo tego, że Dorian był wybitnym uczniem, on oczekiwał, że syn przyjdzie do niego z medalem za wyniki sportowe, a nie naukowe. Marzył by porzucali piłkę i poszli razem na mecz. Jednak chłopak był całkowitym przeciwieństwem ideału ojca. Tolerował go, ponieważ był jego synem i tak należało z nim postępować.
Dorian od dawna zdawał sobie sprawę, że zawiódł ojca, choć tak bardzo starał się, by był z niego dumny. Nie wiedział, że po raz ostatni zasiada do niedzielnego obiadu w takim gronie. Ta tradycja stawała się mozolnym obowiązkiem, który praktykowali od dzieciństwa chłopca. Najczęściej zaczynała się niemrawym "smacznego" ze strony ojca i wymuszonym, burkniętym "Jak w szkole?", choć Dorian od dawna był na studiach prawniczych. Po chwili chłopak usłyszał ciche stukanie w drzwi, które znajdowały się w prawym skrzydle domu. Rodzice całkowicie zignorowali jego obawy, twardo twierdząc, że na pewno tylko mu się wydawało. Nagle stukanie przerodziło się w huk, a huk wzbudził panikę domowników. Ojciec wziął do ręki kuchenny nóż i podążył w stronę drzwi. Matka chwiejnym krokiem, z patelnią w ręce szła za mężem. Pomyślał, że wygląda to jak tani horror lub te dziwne, bajeczne komedie z lat sześćdziesiątych. Sam został na swoim miejscu i z przerażeniem czekał na rozwój wydarzeń. Minutę po tym, jak rodzice zniknęli za ramą drzwi kuchennych, można było usłyszeć wrzaski ojca i pisk matki. Zostali zamordowani? Dorian szczerze w to wątpił. Pewnie powinien teraz schować się w bezpiecznym miejscu, ale adrenalina szumiała mu w uszach, a nogi praktycznie odmawiały mu posłuszeństwa. Przełknął nerwowo ślinę i ruszył w stronę korytarza. Po chwili zobaczył ciała. Drzwi były zamknięte, a on wpatrywał się w rodziców jak zahipnotyzowany. Nie było mowy o zabójstwie. Był prawie pewny. Ojciec zabił matkę? Matka zabiła ojca? Brzmi jak szaleństwo! Chłopak nerwowo wyciągnął komórkę z kieszeni i trzęsącymi palcami wystukał numer policji. Jąkając się odpowiadał na pytania policjantki z telefonu i całkowicie nie słuchał jej prób uspokojenia chłopaka. Gdy podał jej adres, ta wyłączyła się i już po chwili mógł usłyszeć krzyki syreny policyjnej. Drzwi otworzyły się, a on dalej stał w tym samym miejscu, w jakim zastał swoich rodziców. Jeden z funkcjonariuszy podszedł do niego i zapytał go o nazwisko zamordowanych.
- Wadleigh. May i Vincent Wadleigh - odpowiedział spokojnym głosem, jakby zamordowani rodzice byli na jego porządku dziennym.
Policjant spojrzał na niego ze zdziwieniem i zapytał go o to samo jeszcze raz. Otrzymał taką samą odpowiedź. Mężczyzna popatrzył przelotnie na chłopaka i napisał coś z swoim dzienniku.
- Proszę udzielić nam prawdziwej odpowiedzi. Jestem funkcjonariuszem policji, proszę nie robić sobie ze mnie żartów w takiej sytuacji. - spojrzał na niego krytycznym wzrokiem.
Mężczyzna nie wytrzymał. O co mu chodzi? Czemu miałby kłamać? Chłopak stawał się coraz bardziej nerwowy.
- Dlaczego uważa pan, że kłamię? - spytał stanowczym głosem
- Państwo May i Vincent Wadleightowie umarli dziesięć lat temu. - powiedział policjant - Nikt taki już nie istnieje. Mógłby przynajmniej pokazać nam zwłoki domniemanych "rodziców"?
Dorian popatrzył w osłupieniu na funkcjonariusza. Przecież stał przez jego matwymi rodzicami! Najpierw twierdzi, że jego rodzice nie żyją od dziesięciu lat, a potem nie dostrzega nawet ich samych. Praktycznie wyszeptał ciche "Muszę do łazienki" i wbiegł na schodach do swojego pokoju. Zamknął drzwi i w pośpiechu zaczął pakować najpotrzebniejsze rzeczy do torby podróżnej. Rodzice nie istnieją? Postradał zmysły? Może nadzwyczajniej był to jakiś kiepski kawał? Zapiął w pośpiechu guziki swojej kurtki i otworzył okno, by wejść na drzewo. Na dworze panował mroźny wiatr, a konary były śliskie i oblodzone. Szybkimi ruchami zszedł z drzewa i zaczął biec w stronę głównej drogi. "Zamkną mnie gdzieś, postradałem zmysły", pomyślał gdy znalazł się w aucie jakiejś przejezdnej rodziny, która zgodziła się podwieźć go, jeżeli będzie miała po drodze.
- A właściwie gdzie państwo jadą? - zapytał, próbując dać wrażenie normalnego, szczęśliwego turysty
- Salem - powiedziała kobieta, uśmiechając się promieniście do Doriana.
- A ty, kochanieńki? - mrugnęła do niego porozumiewawczo.
Salem... Nigdy nie słyszał o tym mieście. Zdawało mu się, że będzie dość daleko od jego domu i morderstwa rodziców.
- A więc Salem - szepnął do siebie cicho
- Właściwie, to ja także tam jadę - powiedział i oparł się o szybę.
Trzeba było nie dzwonić na policję. Trzeba było nie przyjść na kolację.
Trzeba było nie przyjeżdżać na weekend.
Trzeba było, do cholery, się nie urodzić.

Aparycja: Dorian jest dość wysokim, jak na swój wiek mężczyzną. Posiada ostre rysy twarzy, która jest przyozdobiona rzadkimi piegami na nosie i policzkach. Wiele cech wyglądu odziedziczył po ojcu. Właśnie on, przekazał synowi w genach niepasujący do twarzy nos i uszy. Jego malinowe, cienkie usta współgrają z twarzą najczęściej ociekającą wręcz smutkiem. Ma gęste, osadzone blisko ciemnoszarych, burzowych oczu, brwi. Posiada bardzo drobne dłonie, które praktycznie w ogóle nie pasują do jego budowy ciała. Przez ciągły stres, jego ciało zmarniało i można śmiało powiedzieć, że chłopak jest co najmniej wychudzony.

Zainteresowania/Ciekawostki:
• Ma alegię na róże
• Uwielbia zbierać stare książki
• Kiedyś miał kota, ale pewnego dnia uciekł i nie wrócił
• Nie lubi czekolady i ogórków
• Chciał studiować medycynę, ale nie udało mu się dostać na wymarzone studia, więc poszedł na prawo.
Towarzysz: ---

Kontakt: _nikt_

wtorek, 16 stycznia 2018

NOWI " Ból, ekstaza, spokój..


 każda śmierć jest piękna na swój sposób.”

Imię i nazwisko: Elijah van der Eretein
Pseudonim: Brak
Wiek: Jego ludzki wiek zatrzymał się na wieku 21 lat, natomiast jako wampir ma już 1024 lat
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Heteroseksualny
Rodzina: Jego ojciec Regis zabił jego matkę Syannę w 999 roku, czyli Elijah miał wtedy 6 lat. Chłopiec dorastał w nienawiści do swojego ojca przez co w roku 1026 zabił on swojego ojca pozostając sam.
Rasa: Wampir
Pochodzenie: Den Helder, Holandia
Status: Naprawia podniszczone samochody i sprzedaje je.

Charakter: Elijah powierzchownie jest arogancki i nonszalancki. Jest strasznym ryzykantem, gdy jest zły, pozwala ponieść się emocjom. Traktuje swoje uczucia bardzo poważnie. Bywa czarujący i uwodzicielski. Jest zdolny do dzikiej wierności. Zawsze podchodzi do wszystkiego na zupełnym luzie. Działa jednak impulsywnie, bez zastanowienia, ale zawsze musi mieć powód dla swojego zachowania. Potrafi pomóc chociaż można by powiedzieć, że zawsze liczy na korzyść z jego dobrego uczynku. Dąży uparcie do swojego celu. Mówi to co nasunie mu się na język i niejednokrotnie tym samym rani innych. Jest bardzo czuły na krzywdę swoją i ludzi, którzy okazali mu współczucie, lecz chyba niewystarczająco przystosowany do tego, by z nimi żyć.

Historia: W roku 999 jego ojciec zabił matkę Elijaha – Syannę. Od tamtego momentu chłopak żywił nienawiść do swojego ojca. W roku 1024 jego ukochana przemieniła go w wampira i pomagała odnaleźć się w nowym życiu. W 1026 roku, będąc już wampirem zamordował swojego ojca w ramach próby ukojenia swojego bólu po utracie matki. Siedem lat po śmierci Regisa Elijah padł ofiarą szantażu ze strony swojej ukochanej, wygnanej z księstwa siostry księżnej. Upozorowała własne porwanie i zaczęła wysyłać kartki z nazwiskami kolejnych ludzi, mających stać się ofiarami Elijaha. Listy odbierał poprzez pucybuta, a ten z kolei dostawał je od miejscowych żebraków. Po poszukiwaniach ukochanej w roku 1357 dał sobie spokój. Poznał wtedy niejaką Isabelle, szlachciankę, która była zbyt dobrze urodzona, by mogła być z Elijahem, co sprawiło, że ten po raz kolejny utracił swoją miłość po pięcioletnim romansie. Przez następne lata wampir nie dawał ponieść się uczuciom i pozostał sam. W tym czasie próbowano go zabić cztery razy.

Aparycja: Jest to blondyn o wyjątkowo niebieskich oczach, rzadko można taki odcień spotkać. Jego włosy to mieszanka bardzo jasnego blond z pasemkami brązu oraz czerni, co dziwniejsze jego nietypowy kolor włosów jest fakt najbardziej naturalny. Ma metr dziewięćdziesiąt trzy wzrostu. Często ćwiczy co sprawiło, że jego mięśnie są mocno zarysowane na ciele. Jego cechami szczególnymi są głownie trzy blizny, które czasami ujrzą światło dzienne. Jedna z nich znajduje się na piersi, w tym miejscu bowiem został wbity nóż, który miał przebić serce chłopaka jednak ostrze sprytnie je ominęło, następna również od noża jest na brzuchu. Ta trzecia to wynik rozcięcia skóry. Nikt nie miał okazji dowiedzieć się skąd one są. Dodatkowo na przedramieniu ma tatuaż, głowę tygrysa o złotych oczach. Na nadgarstku drugiej ręki ma dwie skrzyżowane ze sobą róże. Najczęściej nosi czarną skórzaną kurtkę, czarną koszulkę i jeansy. Okazyjnie możemy go zobaczyć w garniturze.

Zainteresowania/Ciekawostki: 
- Nienawidzi kotów.
- Jego ulubionym alkoholem jest Burbon.
- Nie lubi Taylor Swift, ale jest skłonny do słuchania jej piosenek, żeby zaimponować dziewczynom.
- Dobrze gotuje.
Towarzysz: Brak

Kontakt: ReginaNokia

czwartek, 4 stycznia 2018

NOWI " Miarą człowieka..

... nie jest tytuł przed jego imieniem."

Imię i nazwisko: Alucer Bertran
Pseudonim: Alucer, dla bliskich przyjaciół Al
Wiek: 28 lat
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Hetero
Rodzina: 
• Harold Bertran - ojciec chłopaka, mieszka w Australii
• Kate Eresfi- matka Alucer'a, po rozwodzie i kolejnym małżeństwie zmieniła nazwisko, obecnie mieszka w Indiach.
• Sierra Bertran- nieżyjąca żona Alucer'a
Rasa: wilkołak
Pochodzenie: Australia
Status: Pracuje jako fotograf w tutejszym studiu, nocą prowadzi samozwańczą walkę z wampirami.

Charakter: Alucer jest typem dziwaka, którego napotkawszy na swojej drodze zastanawiasz się czy jest niegroźnym wariatem, czy wręcz na odwrót. Kiedyś cenił sobie dobre towarzystwo, teraz ogranicza się do rozmowy z ludźmi, z którymi pracuje, a także do formalności przy poszukiwaniach potencjalnych ofiar. Przed śmiercią swojej żony był chodzącym wesołkiem, o wspaniałym poczuciu humoru i ułożonych manierach. Należał do wymarłego gatunku gentlemanów, a na ten moment jest tak dobroduszny dla kobiet jak niespodziewany deszcz. Żona nazywała go potulnym misiem koalą. Teraz potrafi jedynie podrapać. Rzadko zdarza się, by ktoś przedostał się przez jego skorupę. Nawet matka, z którą miał dobry kontakt nie potrafi się z nim porozumieć.

Historia: Nikt się nie spodziewał spotkać na tych terenach wampira. Co więcej, nikt nigdy nie podejrzewał, że znajdzie się odważny, który postanowi zaatakować. Od dawien dawna wiadomo było, że te tereny były głównie zamieszkiwane przez wilkołaki. A jednak nieszczęśliwy wypadek zdarzył się na przełomie sierpnia, gdy słońce skrywało swą jaśniejącą tarczę za horyzont. Młoda kobieta wyszła z chaty, by uspokoić rozochocone konie, które od zachodu słońca nie dawały spokoju domownikom waląc kopytami w ściany boksów. Zwalała winę na grasującą w okolicy watahę dingo. W końcu zdarzało się to wyjątkowo często. Weszła do stajni i zapaliła mgliste światło zamontowane pod dachem stajni. Lampy błysnęły kilka razy nim na dobre się rozpaliły. Konie tutaj wydawały się znacznie głośniejsze. Przeraźliwe, zachrypnięte rżenie i stukot kopyt wwiercał się w mózg kobiety. Zatkała uszy na moment i podeszła do pierwszego boksu. Już jej palce zatrzymały się na zatrzasku, gdy usłyszała dźwięk, którego nie powinna tutaj słyszeć. Zamarła i spojrzała w bok. W cieniu zajaśniały czerwone jak dno piekieł oczy, a po chwili rozszedł się szmer. Poczuła uścisk na krtani i ostatnie co mogła zrobić, nim wampir wbił kły w jej tętnicę to krzyknąć zdławionym głosem.

Jej ciało znaleźli późną nocą. Alucer spędził przy niej kilka godzin, pozostawione ślady jednoznacznie wskazywały na sprawcę. Poprzysiągł sobie, że odnajdzie tego, kto odebrał mu sens życia i zabije. A że przy okazji zabije kilka innych wampirów to o niczym nie świadczy. Dwa lata temu trafił do Salem, by tutaj odnowić swe poszukiwania.

Aparycja:  X X X X X 
Alucer jest postawnym mężczyzną [ 1,85m ]. Praca fizyczna pozwoliła mu na utrzymanie swojego ciała w przyzwoitym stanie. Nie jest wybitnie umięśniony, ale skrywa w sobie siłę, której nie można mu przypisać na pierwszy rzut oka. Wilcze geny mają tutaj duże znaczenie. Nie ma przystojnej twarzy, można ją opisać słowem "charakterystyczna". Od zawsze nosi bliżej nieokreślony zarost, a włosy od lat pozostają nieokiełznane. Burza czarnych loków okala jego twarz, w gruncie rzeczy te loczki dodają mu uroku. Czarne, przenikliwe oczy spoglądają na osoby obojętnie, ale mają sobie skrawek dzikości, która w nim drzemie. Rzadko się uśmiecha, lecz kiedy już do tego dojdzie całe napięcie z jego twarzy umyka.
Przemiana zawsze zachodzi podczas pełni. Jego ciało przechodzi gwałtowną metamorfoza.Oczy zachodzą wściekłą żółcią, ciało rozrywa się, by z pod skóry wyszło czarne jak noc włosie. Twarz wydłuża się w wilczy pysk, z wydłużonych kłów kapie spieniona ślina. Jego postura sięga niemal 2 m.

Zainteresowania/Ciekawostki:
• uwielbia fotografię, od zawsze wiązał z tym jakąś swoją przyszłość
• nigdy nie planował zostać łowcą, wszystko zaczęło się od śmierci żony
• preferuje standardowe sposoby zabijania wampirów, lecz nie rzadko ubiega się do specjalnej broni
• uwielbia rum, lecz innymi gatunkami alkoholu nie pogardzi
• pali papierosy
• od niedawna powrócił do jeździectwa
• wynajmuje mieszkanie w kamienicy
• mało obchodzą go inne, nadprzyrodzone stworzenia
• ciężko było mu się pogodzić z opuszczeniem Australii, więc sprowadził do siebie psa Dingo i wyszkolił go do poszukiwania wampirów.
Towarzysz: Sydney

Kontakt: psycho.american

NOWI " In a world of locked rooms, the man with the key is king

. And honey, you should see me in a crown."


Imię i nazwisko: Urodził się jako Thaddeus Smith, jednak pozbył się tego nazwiska dawno temu. Od dłuższego czasu przedstawia się jako Ezra Brotzman. 
Pseudonim: Toleruje wszystko, można się do niego zwracać imieniem, nazwiskiem, wymyślonym przezwiskiem, nawet tym obraźliwym. Młodszym każe się nazywać Pan Brotzman, z czego czerpie niemałą satysfakcję. Przewinęło się przez jego życie sporo powtarzających się pseudonimów, jak Kochaś, Darcy czy Beethoven, od daty urodzenia, którą dzieli z kompozytorem.
Wiek: Liczy sobie niecałe trzysta lat, choć jego wygląd wskazuje na o wiele mniej. Pytających zbywa odpowiedzią „dwadzieścia pięć”.
Płeć: Mężczyzna 
Orientacja: biseksualny
Rodzina: 
• Adelaide Foster – matka, szwaczka. Zmarła na odkrytą niecałe sto lat później gruźlicę.
• Laurence Smith – ojciec, znany w Anglii prawnik. Potrącony przez dorożkę, zmarł z powodu obszernych obrażeń.
• Anne-Marie Smith – młodsza siostra, najbliższa chłopakowi osoba. Zarażona tuberkulozą przez matkę zmarła niedługo po niej, wpędzając starszego brata w niemałą depresję.
Rasa: wampir
Pochodzenie: Sheffield, Wielka Brytania
Status: Wieczorami muzyk oblegający klubowe sceny, dniami bibliotekarz. W wolnym czasie krytyk muzyczny i filmowy.

Charakter: Pierwszą rzecz, jaką można powiedzieć o Brotzmanie to, że jest to cyniczny sukinkot. Rzadko kiedy liczy się z opinią innych, ma ją całkowicie w poważaniu. Cały czas jest sobą, nawet gdy inni potępiają jego zachowanie; zdaje sobie ze swoich wad i zalet ale nie boi się ich pokazać. Oprócz niezwykłej upartości w dążeniu do celu i ideologii, że większość zasad jest stworzona, by je łamać (oraz odwiecznego wzruszania ramionami, to jakby jego znak rozpoznawczy), posiada on talent aktorski, którym z chęcią się popisuje - jest łakomy na pochwały.
Ezra ma bardzo zmienny charakter. W jednej chwili pogodny i radosny, za chwilę skacze komuś do gardła. Potrafi być chamski i opryskliwy, kiedy tego potrzeba; nie zawaha się też użyć siły jeżeli słowa nie pomogą. Szybko traci kontrolę nad swoim gniewem, zdarzyło się mu zbić kilka talerzy (i kilka twarzy) w napływie złości. (choć najczęściej bójki zostawiają go z podbitym okiem lub posiniaczonymi żebrami w jakiejś ciemniej alejce)
Perfekcyjny wręcz przykład socjopaty, manipulator do granic, potrafiący owinąć każdego wokół własnego palca; pozbawiony wstydu i empatii. Jeżeli się uśmiecha, nie licz na to, że jest to szczery uśmiech - najczęściej będzie on sztuczny, sarkastyczny.
Jak to było wcześniej wspomniane, jest świetnym aktorem, jeżeli będzie czegoś chciał, zdobędzie to za wszelką cenę, nawet kosztem całkowitej zmiany charakteru. To samo tyczy się kłamania, potrafi łgać jak z nut. Rzadko kiedy nie używa sarkazmu w swoich wypowiedziach, przez co brany jest za zuchwałego. Nie ma filtra, zdarza mu się powiedzieć za dużo, choć nie za bardzo go to rusza. Naprawdę mało rzeczy bierze na poważnie, większość zbywa machnięciem ręki czy wzruszeniem ramion. Życie jest przecież żartem, nieprawdaż?
Ezra jest dość leniwą osobą - nie zrobi czegoś, co mógłby zrobić następnego dnia, będzie odkładał wszystko na ostatnią chwilę. Porywczy i impulsywny, często najpierw czyni, potem myśli. Ma ogromne parcie na szkło, kiedy będzie taka potrzeba, pójdzie po trupach do celu. Drama queen jakich mało, zrobi z igły widły, żeby zwrócić na siebie uwagę, bo w końcu nie ważne co mówią, byleby mówili, prawda?
Niewiarygodnie pewny siebie, nigdy nie traci odwagi i przeświadczenia o swojej racji. Ma odrobinę wygórowane mniemanie o sobie, nie da się ukryć. Cholernie uparty, będzie stał po swojej stronie i nie zmieni zdania nawet, jeżeli zda sobie sprawę, że stoi po złej stronie konfliktu; za nic się do niego nie przyzna; potrafi się wtedy zachowywać jak obrażone dziecko, któremu matka nie pozwoliła na lizaka. Przeciwieństwo osoby cierpliwej, szybko się irytuje, jeżeli na coś czeka; choć sam Ezra ma zwyczaj spóźniania się na wszelkie spotkania.
Szczery do bólu, nieobawiający się konsekwencji. Inteligent jakich mało (przynajmniej za takiego się uważa), szybko się nudzi, szczególnie gdy chodzi o nieinteresujących ludzi, czy rozmowy. Potrafi wtedy odejść od kogoś bez słowa, nawet gdy tamta osoba jest w środku wywodu; jest w stanie jej pokazać otwarcie, że jest znudzony jej obecnością lub, że po prostu jej nie lubi. Oprócz tego jest cholernym flirciarzem, rzuca uśmieszkami i mrugnięciami na prawo i lewo, ignorując to, co myśli na ten temat dana osoba.

Historia:
Rok 1770, Sheffield 
- Tak, nauczy się gry na fortepianie. Zawsze o tym marzyłam. – uśmiechnęła się, muskając pokrywę nowo kupionego pianina. – Instrument będzie stał w rogu, o tutaj.
Laurence uśmiechnął się obserwując, jak jego ciężarna żona siada przy klawiaturze i z zachwytem obserwuje klawisze. Ich dziecko będzie wspaniałe. Elizabeth, albo Thaddeus, będzie grać dla matki, będzie pilnie uczyć się w szkole i będzie dumą ich rozrastającej się rodziny.

Rok 1789, Londyn 
Dostał się do King’s College, tak jak marzył jego ojciec. Zostanie prawnikiem, może lekarzem, albo kimś jeszcze większym. Tak, jak marzył jego ojciec. Wziął głęboki oddech, ruszając w stronę pokaźnych drzwi wejściowych. O tym marzył jego ojciec, spełnienie jego marzenia nie będzie takie trudne, prawda? 

Rok 1794, Brighton 
Siedział na plaży, zachodzące słońce miło prażyło jego chłodną skórę. Wiedział, że nie będzie mógł długo żyć w ukryciu, wreszcie jego ojciec dowie się o dwóch feralnych uczniach, którzy opuścili King’s College bez słowa, przerywając naukę na jednym z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie. Zwrócił wzrok na swojego towarzysza. Thomas, jego przyjaciel, był inicjatorem całej tej ucieczki, to on nie chciał dalej ciągnąć nauki, chciał być wolny od wszelkich zobowiązań. A czy nie tego chciał Thaddeus? Więc ruszył za nim, ignorując wszystko wokół. 
Thomas wzdrygnął się, spoglądając na niebo. 
- Piecze. – mruknął, osłaniając oczy dłonią. 
- Czyżbyś bał się słońca? – zakpił Thaddeus uśmiechając się krzywo. Thomas wyglądał, jakby zastanawiał się nad czymś głęboko. Poprawił halsztuk, odchrząkując. 
- Słyszałeś kiedyś o wampirach? 

Rok 1924, Nowy Jork 
Transatlantyk przybił do portu, wypuszczając z siebie falę ludzi. Thaddeus rozejrzał się wokół, obserwując uważnie swoje otoczenie. Zacisnął palce mocniej na paszporcie, który dostał mu się dzięki nieporadnemu mężczyźnie, którego ciało teraz prawdopodobnie dryfowało gdzieś pośrodku oceanu. Tak, Ameryka to dobre miejsce na zostawienie przeszłości za sobą i zaczęcie wszystkiego od nowa.

Rok 1963, Nowy Jork 
- Tęsknisz czasami za swoim domem? 
- Sheffield? – parsknął, zaciągając się papierosem po raz kolejny. 
Sheila tylko przewróciła oczami. Poznali się niecały miesiąc wcześniej; dziwnym trafem okazało się, że ona też jest wampirem. O wiele starszym od niego, ale to i tak nie przyćmiło jego pewności siebie. 
- Mówię o wtedy, kiedy się urodziłeś. Świat się zmienia. Nie mówię, żeby czasy Czarnej Śmierci były lepsze, ale- 
- Skąd jesteś? – przerwał jej, gasząc papierosa na ramie okna. 
- Salem. – podniosła się. – To miasteczko słynące z palenia czarownic?

Rok 1989, Salem 
Jego mieszkanie wydawało się być mniejsze, niż na zdjęciu. Westchnął, opierając się o najbliższą ścianę. To był głupi pomysł, lecieć ślepo za kolejną osobą. Sheila szybko go zostawiła, podobnie jak wcześniej Thomas. Ale przecież powiedziała mu, gdzie mieszka, prawda? Była szansa, żeby ją znaleźć. Tylko, że Sheila, mieszkanka Salem, zniknęła w 1853 roku, nie zostawiając po sobie śladu. 
Ezra znowu został sam, w całkowicie obcym mieście. 
Życie lubi się powtarzać.

Aparycja: X X X X X X X X
Ezra mierzy sobie nieco powyżej metra siedemdziesięciu. Wagowo również ląduje w równi, choć mimo zgrabnej postury jest nieco krąglejszy w biodrach; traf chciał, że to miejsce tkanka tłuszczowa obrała sobie za cel. Smukłe dłonie są nieraz poprzecinane szramami (nieszczęśliwe wypadki przy karmieniu pupilka), choć częściej można zauważyć poobijane kostki. („spokojnie, zasłużyli sobie”) Oprócz tego ma na karku brzydką bliznę po jednej z miliona bójek, w jakich brał udział. Jest niewidoczna na co dzień, starannie przykryta kołnierzem. Dodatkowo, na środkowym palcu lewej ręki znajduje się drobny tatuaż, ot, mały półksiężyc.Charakteryzują go chłodno-niebieskie oczy, wręcz wwiercające w ciebie, gdy będziesz w nie zbyt długo patrzył. Kosmyki o kolorze brudnego blondu są niedbale zaczesane w prawą stronę, ucięte tak, by nie wpadały mężczyźnie w oczy. Raczej nie wyróżnia się niczym z tłumu, no może oprócz lekko odstających uszu, permanentnie podkrążonych oczu, lekko zaostrzonych kłów i pełnych ust wykrzywionych w koślawym uśmiechu. (no dobrze, jest odrobinę charakterystyczny) 
Na wszelkie mody spogląda z przymrużeniem oka. Najczęściej można go spotkać w golfie lub koszuli, często z nałożonym na nią swetrem. Uwielbia szaliki wszelkiego typu, nosi je nawet w pomieszczeniach. Oprócz tego nie pogardzi krawatem raz na jakiś czas. Nie wychodzi z domu bez paczki papierosów i słuchawek.

Zainteresowania: Od zawsze najważniejszą rzeczą w życiu Ezry była muzyka. Słucha jej kiedy tylko może – podczas pracy, w kawiarni, czy przy czytaniu. Słucha praktycznie wszystkiego, choć upodobał sobie muzykę poważną, w szczególności dzieła kompozytorów romantycznych i impresjonistycznych (Beethoven, Czajkowski, Chopin, Debussy - wszystko, co można o nich wiedzieć, Ezra z chęcią ci wyrecytuje i wyśpiewa utwory), choć nie pogardzi rockiem, zwłaszcza tym alternatywnym. Oprócz tego zdarza mu się nucić pod nosem utwory musicalowe (łącznie z nutką choreografii, bo jakżeby inaczej) ale raczej próbuje robić to w samotności.
W przeciągu swojego dość długiego życia zdążył nauczyć się gry na wielu instrumentach, chociażby fortepianie, gitarze (klasycznej, elektrycznej, basowej) czy wiolonczeli. Pisze trochę swoich utworów, choć niezbyt się tym chwali.
Oprócz tego czyta, praktycznie wszystko. Literatura piękna, epika, dramaty – wszystko jest do zgryzienia, jeżeli jest naprawdę ciekawe (albo naprawdę nie masz co robić). Czas spędzony za ladą w bibliotece najczęściej zużywa na pochłanianie kolejnych książek lub słuchanie muzyki. 
W wolnym czasie lubi też oglądać filmy, bardziej pod względem opiniotwórczym, niż relaksu. Seans z nim nie obejdzie się bez chociaż jednego komentarza co pięć minut. 
Szczerze może pochwalić się grą aktorską, w ciągu swojego życia udało mu się sporo razy pojawić na scenie, zarówno w sztukach dramatycznych jak i musicalach.
Z dumą potrafi odgadnąć źródła wszelkich cytatów, zarówno filmowych, jak i literackich.
Ogólnie mówiąc, wszystko związane choć odrobinę ze sztuką to jego konik.

Ciekawostki: nałogowy palacz || adorator dobrego whiskey || uzależniony od adrenaliny i innych, łatwiej dostępnych używek || jako wampir jest zwinniejszy i szybszy niż człowiek, ma również wyostrzone zmysły || jego kły wyżynają się jedynie przy posiłku || poliglota, oprócz angielskiego płynnie posługuje się francuskim, niemieckim, norweskim i odrobiną rosyjskiego; czyta również w tych językach ||
Towarzysz: Lady Macbeth

Kontakt: Ceresowa || ceresowa1@gmail.com

środa, 3 stycznia 2018

NOWI "Co to za idiotyczny pomysł...

Zróbmy to!"

Imię i nazwisko: Matthew Vasco
Pseudonim: Matt
Wiek: 23lata
Płeć: Podobno mężczyzna
Orientacja: hetero
Rodzina:
-Sue Vasco- ulubiona babcia chłopaka, po której odziedziczył sarkazm i urok osobisty. Kobieta mimo poważnego wieku (89lat) zachowuje się często jak dziecko.
- Marry Vasco - najbardziej pogodna osoba jaka istnieje. Nie ocenia po pozorach i zawsze służy dobrym słowem. Niektórzy twierdzą, że jest aniołem. I mają rację.
- John Vasco -wygląda na bardzo oschłą osobę, jednak to tylko pozory. W gruncie rzeczy to bardzo przyjazny człowiek.
- Rose Vasco - dwa lata starsza siostra, na którą zawsze może liczyć. Jako jedyna odziedziczyła blond włosy mamy.
- Cody Vasco - sześcioletni brat Scotta. Z wyglądu jego młodsza wersja. Młody jest bardzo pogodnym dzieckiem, uwielbiającym swojego starszego brata.
Rasa: Czy hiperaktywna łajza to rasa? Nie? No to jest tylko człowiekiem.
Pochodzenie: Nowy Jork
Status: Świeżo upieczony policjant, dzięki czemu może zatuszować pewne dziwne zjawiska (a prywatnie specjalista od istot nadnaturalnych).

Charakter: Jak można opisać go jednym słowem? Chodzący optymista. Ten chłopak przez osiemdziesiąt procent czasu chodzi uśmiechnięty. Zazwyczaj jest bardzo wesoły i dowcipny. Taka dusza towarzystwa. Łatwo nawiązuje nowe znajomości i stara się poznać nową osobę zanim wyrobi sobie o nim jakąś opinię. Stara się pozytywnie podchodzić to problemu, szukając jakiegoś rozwiązania, analizując wszystko ,,na chłodno". Raczej działa z rozwagą, aby nie popełniać straszliwych błędów, jednak czasem zdarzają się sytuacje, kiedy zadziała impulsywnie. Uczy się i wyciąga wnioski ze swoich porażek. Ma duży dystans do siebie, a przy tym nie brakuje mu pewności siebie. Stara się być miłym dla wszystkich, jednakże nikt nie jest z marmuru i można go z irytować zbyt się na rzucając. Nie jest rozwydrzoną gwiazdeczką, wręcz przeciwnie. To bardzo skromny chłopak, nie szukający pochwał. Bywa dość sarkastyczny.
Jest dość nie ufny i bardzo ,,przesiewa" swoje grono znajomych. Jest bardzo dobrym przyjacielem. Wysłucha cię nawet w środku nocy, jeśli masz jakiś problem (chyba że dzwonisz bo ,,nudzisz się" wtedy użyje łaciny, aby przekazać co o tobie myśli, że mu spać nie dajesz). Zawsze służy swoją pomocą i według możliwości radą. Jeśli potrzebujesz kogoś nawet nie tyle do rozmowy, co po prostu bycia również sprawdzi się w tej roli. Lubi wygłupiać się ze znajomymi i bawić się w klubach. A jaki jest w stosunkach damska - męskich? Dopóki nie jest to zakochanie z jego strony całkiem dobrze, później sprawa się komplikuje. Jeśli naprawdę mocno się zakocha podczas zwykłej rozmowy potrafi zacząć się... jąkać lub staje się prawdziwą ciamajdą Lecz kiedy już się przełamie możesz na tym sporo zyskać. Jest romantykiem i robi wszystko dla swojej drugiej połówki. Chłopak jest przede wszystkim uczciwy i bezpośredni. Powie jasno, co mu nie pasuje, jednak zrobi to najdelikatniej jak potrafi. Należy do osób bardzo trwałych w uczuciach.

Historia: Działo się to osiem lat temu... Całe życie spędził w Salem, ale dopiero wtedy poznał drugą, mroczniejszą stronę miasta. Tego oto wieczoru wybrał się na nocne poszukiwania sprawcy ostatnich morderstw, które wstrząsnęły całym Salem. Poszedł na ostatnie miejsce zbrodni, gdzie zaczął poszukiwania. Szedł przez las szukając poszlak, gdy trafił na dziwne ślady. Ruszył za nimi, aż dostrzegł jakąś dziwną postać stojącą nad ciałem. Próbował się jej przyjrzeć, gdy coś odciągnęło go w bok. Obejrzał się poznając zarys swojego przyjaciela, gdy księżyc oświetlił go w pełni. Gdy chłopak zobaczył zmienioną formę przyjaciela krzyknął z zaskoczenia, jednak już po chwili podszedł do niego przyglądając się jemu.
-Stary, ja zawsze wiedziałem, że coś jest z tobą nie tak. Jednak nie spodziewałem się, że mogę cię wyprowadzać na smyczy.

Aparycja: Chłopak liczy sobie metr osiemdziesiąt osiem wzrostu. Ciemne włosy zazwyczaj utrzymuje w ładzie, a w brązowych oczach często widać radosne błyski. Jest dobrze zbudowany, wysportowany, ale daleko mu do siłacza. Zdecydowanie woli luźne ciuchy, niż te formalne. Ogólnie nosi okulary jednak w pracy i na wyście woli soczewki kontaktowe.

Zainteresowania/Ciekawostki: Oczywiście głównym zainteresowaniem jest muzyka. Sam gra na gitarze elektrycznej jak i klasycznej oraz bębnach. Całym jego życiem rządzi muzyka. Następnym hobby jazda konna. Dodatkowo jak chyba każdy facet uwielbia motoryzację. W wolnych chwilach jest wolontariuszem w schronisku. Chłopak często w wolnych chwilach lubi pogłębiać swoją wiedzę, ale i oderwać się od rzeczywistości, i zagłębić się w wspaniały świat fantastyki zaklęty w książce. Jako fan Sherlocka Holmesa uwielbia rozwiązywać zagadki. A przez miejsce zamieszkania stał się specjalistą od istot nadnaturalnych.
Towarzysz: Nala

Kontakt: Marry:*